Wywiad z Małgorzatą Gursztynowicz- właścicielką włoskiej restauracji roślinnej Leonardo Verde w Warszawie

Fot. Magdalena Kata

1. Dzień dobry, prowadzi Pani w Warszawie jedyną w Polsce włoską restaurację roślinną Leonardo Verde. Proszę opowiedzieć, jak doszło do powstania tego pomysłu i dlaczego akurat kuchnia włoska?

Przed Leonardo Verde prowadziłam pierwszą w Polsce w pełni roślinną pizzerię – Vegan Pizzę. Nasze skromne zasoby lokalowe nie pozwalały obsłużyć wszystkich zainteresowanych, stąd pomysł na wynajęcie większego lokalu i poszerzenie oferty. Naturalną konsekwencją posiadania pizzy w menu, było pójście w stronę roślinnych wariacji na temat kuchni włoskiej. Polacy ją kochają, a wersja bezcukrowa, bezmięsna, beznabiałowa i bezjajeczna jest świetną alternatywą nie tylko dla osób na diecie roślinnej, ale również dla osób z alergiami, lub chcącymi się zdrowo i rozsądnie odżywiać.

  2. Jak zachęci Pani konsumentów tradycyjnej pizzy, którzy nie wyobrażają sobie życia bez sera, do przyjścia na kolację do Leonardo Verde?

 Jeśli ktoś nie potrafi sobie wyobrazić życia bez sera, to chyba nie mam szans?

Ale osób, które są otwarte, mają w sobie ciekawość świata, nowych smaków i konsystencji jakie można wyczarować z roślin, nie trzeba długo namawiać. Zachęcam do spróbowania naszych pizz sezonowych, które w okresie jesiennym są genialne.

Pani Jesień – pizza bez sera, sos pomidorowy, pieczona dynia marynowana w sosie słodko-musztardowym, karmelizowana czerwona cebula, roszponka.

Grzybobranie – ser roślinny, sos czosnkowy, grzyby leśne, cebula, natka.

 3. Leonardo Verde to nie tylko pizza, jakie inne wegańskie potrawy znajdziemy w Państwa menu?

 Oczywiście. Nie chcemy być postrzegani jako pizzeria. Jesteśmy restauracją, w której pizza to tylko jedna ze składowych. Serwujemy śniadania – w dni powszednie już od 8 rano. Od poniedziałku do piątku dwudaniowy lunch. Co kwartał zmieniamy pozycje w karcie sezonowej. Do tego przystawki na zimno i ciepło, zupy, sałatki, dania dla dzieci, dania główne, pasty, desery, soki świeżo wyciskane, smoothies, koktajle alkoholowe, ekologiczne wina, piwo, cydr.  Warto dodać, że mamy certyfikat V-lebel (restauracja w 100% roślinna) oraz fundacji „Szczęśliwi bez cukru” (lokal bezcukrowy). Latem wprowadziliśmy do naszej karty menu propozycje witariańskie oraz dla osób na poście warzywno-owocowym, które cieszą się ogromnym powodzeniem.

 4. Skąd czerpią Państwo inspirację do nowych potraw?

 To zadanie szefa kuchni. Adam Siedlecki, który jest szefem kuchni od zeszłego miesiąca, stworzył świetne menu jesienne. Skupił się zarówno na sezonowości i lokalności produktów jak i na włoskich smakach. Jego doświadczenie jest bogate, oparte na długiej pracy w gastronomii, podróżach do Włoch, obserwowaniu światowych trendów oraz ufności we własny talent.

 5. Jak rozumie Pani pojęcie weganizm? Czy to tylko dieta czy coś więcej?

 Jestem weganką, więc dla mnie to nie tylko dieta, a styl życia, kodeks moralny, jestestwo. Pomysł na otworzenie wegańskiego biznesu wziął się właśnie z moich przekonań i  oporu do pracowania w miejscu, które nie spełnia moich wewnętrznych oczekiwań. Cieszę się, że mogę zapewnić miejsca pracy ludziom, dla których równie ważne jest niekrzywdzenie zwierząt. Czuję radość oraz ogromną satysfakcję z weganizowania społeczeństwa. Przychodzą do nas nie tylko weganie i wegetarianie, ale również tak zwani „mięsożercy”, którzy są zaskoczeni, że kuchnia roślinna może być pyszna, sycąca, pięknie podana i inspirująca. Wracają i przekazują dalej zieloną nowinę ?

 6. Jakie są plany na przyszłość związane z Leonardo Verde?

 Planów jest dużo ? Nie chcę zapeszać, ale myślimy o cateringu na szeroką skalę, oraz o otworzeniu jeszcze jednego lokalu. Także trzymajcie kciuki, proszę!

 7. Proszę zdradzić nam przepis na swoje ulubione wegańskie danie.

Odkąd istnieje Leonardo przyznam się szczerze, że już nie gotuję. Podbieram jedzenie do domu ?  Ale podzielę się przepisem na bezglutenowe naleśniki z mąki gryczanej niepalonej, ponieważ są pyszne i zdrowe, można je przygotować zarówno na słodko jak i w wersji wytrawnej. Nadają się do wzięcia w podróż, a ciasto może stać parę dni w lodówce.

Naleśnik gryczany z tapenadą i pesto z natki oraz z orzechami włoskimi

Ilość: 4 osoby

Czas: 30 min + 4 godziny na moczenie kaszy

Składniki:

0.5 szklanki kaszy gryczanej niepalonej, 0,25 szklanki oliwy z oliwek, 2 szklanki czarnych oliwek, 1 łyżka kaparów + łyżka do posypania, 0,75 szklanki natki pietruszki, 3 łyżki  pestek dyni, sok z 2 cytryn, pieprz, 2 liście jarmużu, cebula czerwona, 4 łyżki łuskanych orzechów włoskich

Przygotowanie:

Kaszę moczymy 4 godziny w 1 szklance przegotowanej, chłodnej wody, miksujemy z 2 łyżkami oliwy  i pół łyżki soli.

Oliwki odcedzamy, potrząsamy na sicie pozbywając się resztek zalewy. Miksujemy na gładko z kaparami, sokiem z jednej cytryny, pieprzem, solą  i mieszamy.
Nać pietruszki kroimy. Wkładamy do misy miksera i blendujemy z sokiem z 1 cytryny, resztą oliwy,  doprawiamy solą i pieprzem

Z masy z kaszy gryczanej smażymy 4 naleśniki. Wykładamy je na talerze, smarujemy tapenadą z oliwek, posypujemy jarmużem, krążkami czerwonej cebulki, polewamy pesto i posypujemy orzechami włoskimi. Kroimy w trójkąty i serwujemy. Smacznego!

Dziękuję za rozmowę!

Wywiad przeprowadziła Beata Cymerman – Fundacja Alberta Schweitzera

Polecamy też włoskie przepisy Leonardo Verde udostępnione specjalnie dla kampanii „Tydzień na Weganie”, których autorką jest Maja Wirowska: Zucca al forno oraz Gnudi.

 

Dołącz już teraz

Zapisz się

Dołącz już teraz

Adres

Fundacja Alberta Schweitzera
ul. Królowej Aldony 11 m. 4
03-928 Warszawa